Już prawie go miałem, chciałem zadać cios w serce, aby zakończyć to starcie, ale wilk cały czas robił uniki, lub zakrywał to miejsce łapą - nic dziwnego, że była w strzępach. Wtedy pomogła mi Ysabeau, a z jej pomocą z łatwością dobiłem basiora.
- Niezła akcja. - Powiedziałem.
- Dziękuję bardzo! - Odpowiedziała z uśmiechem.
Zacząłem nasłuchiwać.
- Pusto. - Odezwałem się. - Mamy chwilę przerwy, chodźmy się napić.
< Ys? Brak weny... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!