Kiedy obudziłam się następnego dnia moja siostra i matka jeszcze spały. Podniosłam się, więc jak najciszej i na poduszkach zaczęłam stąpać cicho po jaskini. Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, gdy znów przyzwyczaiłam się do mroku byli Zack i Angeal, ale jakby trochę zmienieni. Przyjrzałam im się dokładniej i dopiero wtedy zrozumiałam na czym ta zmiana polegała - byli ode mnie i Olimpias dużo więksi i lepiej umięśnieni. Po prostu dorośli. Zazdrościłam im tego, ponieważ teraz mogli walczyć, a my, no cóż....jeszcze nie. Nagle poczułam na sobie wzrok Thei i usłyszałam jak szepcze ledwo dosłyszalnie:
- Jutro wy także będziecie dorosłe.
- Tak, ale to nastąpi dopiero jutro. - odparłam z rezygnacją.
- Na Twoim miejscu cieszyłabym się, że został mi jeszcze jeden dzień beztroskiego szczenięctwa.
- Spędzonego w jaskini i bycia przez to zupełnie bezużyteczną. - odrzekłam rzucając w jej stronę lodowate spojrzenie.
Przy ostatnich słowach zorientowałam się, że wszystkiemu przysłuchiwał się Angeal. Miałam ochotę posłać w niego wodną kulę, ale coś mnie przed tym powstrzymało.
< Angeal, dokończ, proszę, w wolnej chwili.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!