Rusty westchnął cicho, i spojrzał na mnie.
Uśmiechnełam się szerzej, i w końcu odwzajemnił go.
- Musze się szczerzyć jak psychopatka byś w końcu się uśmiechnął ? - spytałam śmiejąc się.
- Bardzo możliwe. - odpowiedział.
Spojrzałam w jego oczy. Lawa płynąca z jego oczu złudnie przypominała ogniste łzy. Basior spojrzał na mnie.
- Co jest ? - spytał patrząc na mnie podejrzliwie.
- Nic. - odpowiedziałam uśmiechając się lekko zdziwiona. - A co miałoby się stać ?
- Przyglądasz mi się. - powiedział patrząc na mnie pytająco.
- To pytanie czy stwierdzenie ?
< Rusty ? Mnie też dopadł ;/ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!