- Far! - Krzyczała Merkury. - Daleko jeszcze?
- Już nie. - Odpowiadałem stale.
Faktycznie, za chwilę zatrzymaliśmy się na ogromnej łące. Było kilka drzew iglastych i liściastych, a za kilkumetrowym pagórkiem, szumiało morze. Łąka była niezwykle rozległa, ponieważ była widoczna nawet linia widnokręgu, rozciągała się aż za zasięg wilczego wzroku.
- To tutaj? - Zapytała, zatrzymując się i kładąc się na trawę.

- Kompletnie oddzielone od reszty świata. - Westchnęła.
- To tutaj przychodziłem jako młody wilk.
- I co robiłeś?
- Zawsze marzyłem, aby odkryć wielki świat, kryjący się poza bezpiecznym domem. Marzyłem, że będę mieszkał na przepięknej plaży i stanę się tym, żyjącym w kompletnym odosobnieniu, że stanę się... jak to nazywają? Wyrzutkiem? Ach, no tak ja wymyśliłem tą nazwę. - Powiedziałem.
- W takim razie to faktycznie bardzo ciekawe miejsce. - Rzekła.
< Merkury, co było dalej? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!