Westchnąłem.
Na prawdę, nie miałem pomysłów.
- Nie wiem. - Powiedziałem.
- No to możemy sobie tak siedzieć. - Westchnęła.
- Ach, jeszcze coś wymyślimy. - Łudziłem się nadzieją.
- Ciekawe co porabiają Diego i Mond...?
- Pewnie gdzieś siedzą i gadają.
- A ktoś z naszych dzieci zgłaszał się do ataku na ludzi?
- Tak, Mond. - Odpowiedziałem.
- A ty, zgłosiłeś się?
- Nie, już nie było miejsc.
- Szkoda.
- No a co z tobą?
- Ja się zgłosiłam. - Powiedziała.
< Nicol? Weny brak >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!