Nie wiedzieć czemu, wybrałem się w góry o dość łagodnym wyglądzie, idealne wręcz do dołączenia do watahy. Co się jednak okazało na miejscu?
- Kto idzie?! - Wykrzykiwały głosy wilków.
- Najmocniej przepraszam, skręciłem w złą stronę. - Wyratowałem się i poszedłem w drugą stronę, w kierunku takiej wysokiej skały. Tam był piękny klif, a pod nim łąka. Łąka i część gór nie należały do nikogo, więc można by je przyłączyć do watahy i urządzać tam narady. Gustaw stałby na tym klifie [zamiast tego zielonego wilka]:

Postanowiłem pokazać ten krajobraz Gustawowi. Decyzja zapadła taka, że będzie to nowy teren o nazwie Klif Przywódcy, z kolei łąka... Jeszcze zobaczymy, jak ją nazwiemy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!