Przymknęłam oczy, czując po raz kolejny metaliczny smak krwi w ustach. Ciemno - czerwona ciecz, zostawiała po sobie ślad na moich kłach i futrze, sierść była nią posklejana. Na polu walki czułam się, jak w swoim żywiole. Zabiłam wilki po kolei, jak leci. Przestałam już nawet patrzeć, czy to wróg czy też jeden z naszych, przestałam męczyć wilki. Samo zabijanie, widok tego cierpienia i bólu w oczach pokonanych mnie zadowalał... jednak na krótko. Pragnęłam krwi, uzależniała mnie. Chciałam czuć ją cały czas. Chciałam siać śmierć i ból w okół siebie. W końcu wilki zaczęły mnie omijać szerokim łukiem, więc napadałam na większe grupy, trzymające się razem. Oczy mi błyszczały z podniecenia. Strużki krwi kapały na ziemię z ran i pyska, paszcza odrywała całe płaty skóry, a łapy, uzbrojone w ostre pazury dokonywały ostatniego ciosu, którego bał się każdy. Nawet nie zauważyłam, że znalazłam sie koło Valixy.
- Widzę, że ci się podoba... - stwierdziła na powitanie, zerkając na mnie
W odpowiedzi kiwnęłam nieznacznie pyskiem, zabijając równocześnie jakiegoś fajtłapę, który wpadł na mnie.
- A tobie nie? - spytałam, przyznając, nieco zdziwiona
- Nie - pokręciła pyskiem - Nie jestem tobą
- Zauważyłam... - uśmiechnęłam się, czując ponownie ciepłą krew na języku
(Valixy? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!