TSA ucichło nagle, a moje oczy po długim i mocnym śnie otworzyły się. Nie miałam ochoty się budzić, bo znów znalazłabym się w tej szarej rzeczywistości. No ale cóż... Ziewnęłam, przetarłam oczy i spojrzałam na Valixy.
- Oliwia? - Spytała. - Wszystko ok?
- Tak... - Odparłam. - Obudziłam cię? Sorki...
- Spoko.
- Dziękuję za uratowanie życia.
- Heh... Żaden problem.
- Dobrze sobie poradziłaś.
< Valixy? Brak weny... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!