czwartek, 23 stycznia 2014

Od Kazan'a - C.D. opowiadania Jenn ''Ponowne spotkanie''

- Dobrze. - powiedziałem i ,wykorzystując swoje skrzydła, szybko pofrunąłem w stronę Georga oraz wrogów, z którymi akurat walczył.
Kiedy tylko znalazłem się dostatecznie blisko nad nimi, zacząłem strzelać z ,ofiarowanego mi przez Jenn, łuku. W ten sposób w parę minut większość przeciwników będących na dole padła martwa. Zostały tylko dwa basiory - jeden, mocno zbudowany, szary i bardzo zwinny, drugi zaś śnieżnobiały, smukły oraz niepozorny. Na oko dopiero niedawno wkroczył w dorosłość i była to jego pierwsza walka. George wziął na siebie tego pierwszego, ja zaś drugiego. Mój towarzyszysz po paru przemyślanych atakach uwolnił się od napastnika i poszedł pomagać dziewczynom, ja zaś zostałem na dole ze swoim. Długo krążyliśmy wokół siebie, ale w końcu wróg odsłonił szyję. Skoczyłem w jego stronę z chęcią zabicia go, lecz gdy już poczułem jego futro pod zębami, przypomniało mi się, że sam mam w rodzinie dwie wadery w jego wieku i rozluźniłem szczęki. Wilk natychmiast się wyrwał i zaczął uciekać. Na jego nieszczęście, nagle nie wiadomo skąd tuż przed nim pojawił się Mo i trafił w niego piorunem.Młodzian padł martwy.
- Co Ty zrobiłeś?! - zapytałem.
- Jak to co, przecież to był wróg!
- Tak, ale...
- Ale, co?
- Nic, nie ważne. - odparłem.
- Powiedz. - nalegał Mo.
- Chodzi o to, że...Alestria i Olimpias...są mniej więcej w tym samym wieku.
- No i co z tego?!
- Wyobrażasz sobie, żeby to je ktoś zamordował?!
Nim Mo zdążył cokolwiek odpowiedzieć koło nas pojawiła się Jenn.

<Jenn, co było dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!