Na terenach watahy pozostawiliśmy połowę wilków - żeby nie walcząca część watahy mogła powalczyć -, a reszta została zabita. Lecz nagle coś dziwnego zaczęło się dziać. Ja, moja ekipa i Wataha Sztyletu Zagłady biegnąc z powrotem, ku walczącym, widzieliśmy już pole walki, a tam szarżującego Apocalypse.
- Kretyn. - Szepnąłem sam do siebie, po czym zwróciłem się do Megan - Możecie powalczyć, jeśli chcecie, ale on - wskazałem na basiora - jest mój.
- Dobrze. - Odpowiedziała. - Moment! Czy prawo nie zakazuje alfom brać udziału w walce?
- Owszem, zakazuje, aczkolwiek prawa są po to, by je łamać.
- A zatem?
- Walczymy, nie możemy zostawić naszych!
Popędziłem w stronę pola walki, odbijając od grupy o kilkadziesiąt metrów. Już na starcie zabiłem jakiegoś wilka i ruszyłem do Lyx'a.
- Gdzie Ginewra? - Spytałem.
- Poszła do rannych.
- Świetnie.
- Mam coś robić?
- Owszem.
- Co?
- Leć po Karen'a. - Powiedziałem, Lyxer kiwnał natomiast głową i pobiegł w stronę terenów watahy. Na chwilę ja musiałem zająć jego miejsce. Nagle trzy wilki - dwójkę z nich dobrze znałem - przybyły pod skały.
- O co chodzi? - Spytaem schodząc.
Odezwała się nieznana mi, skrzydlata wilczyca, którą już dawno widziałem na niebie, jak nam pomagała.
- Chcę dołączyć do watahy.
- A wy?
- To samo. - Odparł Bolt, znany mi basior.
- Już kiedyś dołączyliśmy, ale musieliśmy odejść na jakiś czas. - Dodała Kim.
- Czemu?
- Tajemnica. - Szepnął Bolt.
- Nikomu nie wyjawimy. - Doszepnęła Kim.
- Dobrze - zacząłem. - Zatem idźcie walczyć, a ja wyślę do pozostałych członków wiadomość, by was nie atakowali.
Zauważyłem, że mój brat, SnowStorm, powoli przegrywa z wrogiem. Nie mogłem mu pomóc... Niebo zaczynało powoli ciemnieć, mimo że nie było chmur ani wieczoru. Po chwili przybył Karen z Lyx'em.
- Jesteśmy. - Powiedział Karen.
- Dobrze. - Odparłem. - Lyx, możesz isć walczyć.
- Ok. - Odpowiedział z chęcią i ruszył na pole walki.
- A ty - ciągnąłem, zwróciwszy się do Karen'a - zajmiesz miejsce alfy i będziesz sprawował pieczę nad watahą.
- Tato, a ty czym się będziesz zajmował? - Zapytał unosząc jedną brew.
- Walką. - Błysnąłem kłami i wbiegłem w kurz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!