Nagle zadrżałem, ponieważ moja intuicja zaczęła wariować. Bałem się, bo przeczuwałem, że chodzi o Merkury.
- *Jezu...* - Pomyślałem i w zastraszającym tempie pognałem w stronę, w którą prowadził mnie instynkt.
Niedaleko pola bitwy ujrzałem Merkury, a za nią biegło 5 olbrzymich basiorów, z wiadomym zamiarem zabicia jej. Popędziłem za nimi, ale zaczynali się oddalać. Merkury krzyknęła mieszanką bólu i rozaczy. Dopadłem basiora trzmającego łapę Merkury i rzuciłem nim, powalając tym samym drugiego. Po niedługim czasie zatapiałem zęby w ostatnim.
Merkury spojrzała na mnie ze spojrzeniem pełnym wdzięczności i zaskoczenia.
- Dziękuję. - Szepnęła.
- Nie ma za co. - Odpowiedziałem. Powstrzymywałem się przed przytuleniem jej, co w końcu osiągnąłem.
< Merkury? Dokończ w wolnej chwili. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!