- Jasne.
Wziąłem w rękę swą nową katanę, w pięknym czerwonym kolorze i wymachiwałem ją, odcinając wilkom łapy i pyski. Drugą rzucałem każdemu z nich w serce, by śmierć była bardzo bolesna lecz krótka.
Carla robiła zręczne uniki przed swymi wrogami, zadawała też bardzo silne i często zabójcze ciosy.
- Nieźle walczysz. - Powiedziałem.
- Wzajemnie. - Uśmiechnęła się.
Zanurzyłem zęby w tętnicy któregoś z wilków i wreszcie poczułem metaliczny smak ciepłej krwi.
< Carla? Wena poszła w las... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!