Mimo, iż wczorajszego wieczoru ja i moja siostra położyłyśmy się spać wcześniej niż zwykle, to kiedy Thea obudziła nas o piątej nie byłyśmy z tego za bardzo zadowolone.
- O co chodzi? Czemu budzisz nas tak wcześnie? - zapytała Olimpias zaspanym głosem.
- Dzisiaj wasz wielki dzień - wkraczacie w nie zawsze szczęśliwą dorosłość. - odparła nasza matka.
- No i co z tego? - oponowała dalej moja siostra, podczas, gdy ja po ostatnich słowach natychmiast poderwałam się na łapy.
- Jak to co? Nie rozumiesz? Nareszcie jesteśmy wolne i możemy walczyć! - powiedziałam czując, iż wstępują we mnie nowe siły.
- I z czego tu się cieszyć? - odrzekła Olimpias.
Popatrzyłam na nią zdziwiona i rzekłam zrezygnowana:
- Ty chyba nigdy tego nie zrozumiesz.
-Najprawdopodobniej nie. Nienawidzę bezsensownego rozlewu krwi.
Rzuciłam porozumiewawcze spojrzenie w stronę Angeal'a.
<Angeal, co było dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!