Widok wadery, która szamotała się jak ryba w sieci lekko mnie rozbawił. Chciałem wiedzieć, co tu robi ta dama i czemu poluje na nie swoich terenach.
- Wiesz gdzie jesteś? - Spytałem.
- No, gdzie? - Odparła niezbyt zainteresowana. Westchnąłem.
- Nie ładnie jest polować na nie swoich terenach. - Powiedziałem, uśmiechając się. Odpowiedź niejasna, ale wadera ją zrozumiała i się roześmiała.
- Nie wyczułam innych wilków!
- Może byłaś zbyt pochłonięta tym jeleniem, co?
- Hah, istnieje taka możliwość.
- Powiedz, jak masz na imię?
- Hunter. - Przedstawiła się. Hunter... ładne imię w sumie.
- Zuko. Miło mi. A co tu robisz?
- Przechodziłam przypadkiem. - Odpowiedziała wadera.
- A dokąd to zmierzasz, Hunter?
- Dokąd mnie łapy poniosą. - Westchnęła.
- Nie masz watahy? - Spytałem przejęty tym, że ktoś taki fajny jak ona włóczy się bez celu i bez żadnego towarzystwa...
< Hunter? Weny brak... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!