Przez moje serce przeszedł piorun. Ale nie taki, który niszczy wszystko, w co uderzy. Taki niezwykle ciepły i... ach, to nie do opisania. Bez większego namysłu zbliżyłem swój pysk do przepięknego pyszczka SnowStorm i pocałowałem ją.
- Ja też cię kocham. - Szepnąłem, obejmując ją łapą.
- Nie jesteśmy na to za młodzi? - Spytała Snow delikatnie się we mnie wtulając.
- Na miłość nigdy nie jest za wcześnie... ani za późno.
- Może i masz rację. - Powiedziała. - A co z Catnees?
- Nic dla mnie nie znaczy. - Mówiłem. - W moim życiu od początku liczyłaś się tylko ty, ale ja... bałem ci się to wyznać.
- Ja zdałam sobie z tego sprawę stosunkowo niedawno. - Westchnęła.
- SnowStorm? - Zagadnąłem, kiedy upłynęły już dwie minuty ciszy.
- Tak?
- Czy kiedy dorośniemy, zostaniesz moją... moją partnerką? - Spytałem. Ale może za wcześnie zadałem to pytanie...?
< SnowStorm? Grunt, że coś napisałaś :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!