Zamyśliłem się, po czym w końcu zdecydowałem co począć dalej. Oczywiście był to jeszcze nieociosany plan, trzeba było go pozmieniać i ulepszyć, no i - rzecz chyba jasna - zapytać o zdanie Gustawa.
- Myślę, że to mógłby to być dość dobry pomysł, ale tych upartych ludzi, trzeba będzie niestety zabić. - Powiedziałem.
- Ale to bardzo brutalne! - Odpowiedziała Jez.
- A co one robią nam? - Zapytałem. - Czyż nie zabijają nas ze względu na futra i kły, mięso i trofea na ścianach. Czy nie łamią w ten sposób prawa?!
- No dobrze, masz rację. - Westchnęła.
- Nie bój się, pomyślimy nad twym pomysłem.
- I to chciałam usłyszeć. - Uśmiechnęła się.
< Jez? Okradziono mnie, bo nie umiem nigdzie znaleźć weny ;_; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!