Nie bacząc na nic, popędziłem czym prędzej do najbliższego lasu, i zebrałem siedem dość sporych gałęzi, aby dla wszystkich starczyło. Wróciłem już po chwili, a wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. Ja jednak miałem plan i za pomocy mocy władania nad ogniem zapaliłem wszystkie pochodnie i rozdałem je wilkom, jedną, najmniejszą, zostawiając dla siebie.
- Ogień pozwoli nam podróżować w ciemnościach i tym samym odstraszy jakieś zagrożenia w postaci innych, dużych zwierząt. - Powiedziałem.
- Ale zdradzi naszą obecność. - Zauważył Mo.
- Własnie dlatego... - Powiedział Gustaw i zasłonił nas magiczną aurą. Tylko ci, którzy znajdowali się w jej zasięgu, mogli się widzieć, a to co było za jej polem, wcale nie wiedziało, że tu jesteśmy.
I tak właśnie ruszyliśmy w dalszą drogę...
< Mortimer? Weny brak ;_; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!