Zaśmiałem się.
- Ty też jak na swój wiek nieźle się trzymasz... - Parsknąłem śmiechem i kontynuowałem swą wypowiedź. - ...Mario Skłodowska-Curie. - Wybuchnąłem śmiechem, przez co echo rozniosło się po całej jaskini.
- Bardzo śmieszne. - Odpowiedziała kręcąc głową. - Zobaczymy, geniuszu, czego nauczysz się w ciągu tygodnia. - Następne słowa były przez nią wypowiadane z nutką grozy i jeszcze to echo... Dreszczyk. - Potem wrócę i zrobię ci kartkówkę.
- Będę czekać. - Szepnąłem na zakończenie, przybierając ten sam ton, co jej, z tym, że mój głos, jako iż jestem basiorem, był o wiele donośniejszy. W końcu zniknęła mi z oczu, a ja ułożyłem się w kącie jaskini i śmiałem się. Z niej.
- *A może się zmienię?* - Pomyślałem. - *Nie będę się zniżał do jej poziomu? Będę jak... jak Kiba? Hmm... Intrygujące, czyż nie?*
W końcu położyłem łeb na wyciągniętych łapach i zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!