Zamiast jednak wpaść na ścianę, odbiłam się od niej, prosto na Daniela, przewracając go. Ja bezpiecznie wylądowałam na łapach. Podeszłam do niego i jeszcze popchnęłam tak, że się poturlał pod wyjście z jaskini.
- Coś mówiłeś? Wybacz, nie słucham takich tchórzy - usiadłam, pokazując mu, że nie mam do niego ani grosza szacunku
Dał sie ponieść emocjom i skoczył na mnie. Ja jednym ruchem odepchnęłam go, a on uderzył grzbietem w ścianę, a chwilę potem upadł na ziemię.
- Einstein, wstawaj, jeśli taki twardziel jesteś
Ponownie skoczył, przewracając mnie. Natychmiastowo wstałam, śmiejąc się
- Wow, robisz postępy
(Daniel? ja też )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!