Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Kazan'a.
- Fiodor odwalił kawał dobrej roboty. - Pochwaliłam samca. - Uratował wam życie!
- Wiemy o tym. - Odparli razem.
- Wasze rany zagoją się po nałożeniu tej ziołowej maści.
Podałam wilkom po jednym liściu, na którym była niebieska, żelowa maść z czarnymi grudkami minerałów.
Wilki nakładały na siebie małe listki umoczone w mojej maści, a po kilku minutach rany zmniejszyły się, ale nie zniknęły.
- Możecie iść walczyć, tylko uważajcie na siebie! - Rzekłam.
- Dziękujemy za wszystko. - Powiedziała na odchodne Jenn i wraz z partnerem wyszli z jaskini.
< Kazan? Możesz dokończyć w wolnej chwili, jeśli chcesz.. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!