sobota, 15 marca 2014

Od Valixy - Jak wróciłam do watahy, ból

Hey, to ja , Valixy . Wadera o bardzo zmiennym charakterze i niesamowitym możliwościach, którymi obdarzył mnie sam ojciec . 
Ale co się właściwie stało że mnie nie było ? Może to był zamach ?A może tylko słodka zemsta ? To było niebezpieczne . Żyłam w smutku i bólu ... 
Pewnego zimowego dnia wiał mocny ciepły wiatr . Niósł on miniaturowe zielone kolce róż .Zadziwiło mnie to niezmiernie , gdyż chodź jestem wilkiem który może to zatrzymać, nie zatrzymałam .Już wiedziałam co się święci . Poszłam szybko do jaskini i czekałam na Breg'a . 
Czekałam godziny . Wiedziałam że już nie przyjdą . Chciałam się wypłakać za wszystkie czasy , ale musiałam być twarda . Wstałam otworzyłam oczy i znalazłam się w ... lochu . Tak, macie rację co to strasznego dla jakiegoś wilka ? Otóż się niezmiernie zdziwicie ... Loch cały wypełniony szkieletami wilków , jedna waderka jeszcze żyła . Obok leżała jej martwa matka . Przeraziłam się . Loch był ogromny , a mnie nawiedzały tajemnicze głosy . Byłam w miejscu , z którego nie ma odwrotu . Podeszłam do szczeniaka . Był biały jak śnieg . Jedynie pod oczami były błękitne serduszka . Było ono piękne i niewinne . Za to jej matka była czarna jak hebany , i pod oczami miała dwa bielutkie serca ... Widać że się znały tylko chwilę . Matka najwyraźniej umarła z głodu i przemęczenia . 
- Kim jesteś ? - zapytałam, a mały szczeniak schował się za trup matki .-Nie bój się . 
- Nie jedź mnie ! Nie jedź mnie ! - jej bardzo delikatny głos odbijał się po ścianach . 
- Nie zjem cię . Jestem wilkiem, samicą imieniem Valixy 
-Izzy . 
- Cześć Izzy . Spokojnie , nic ci nie zrobię - lekko się uśmiechnęłam - Gdzie twój tato ?
- Mama mówiła mi że jest w ameryce i martwi sie o nas . 
- Przykro mi z powodu twojej mamy . - spojrzałam jeszcze raz na waderę . Poczułam ze natychmiast coś mi kazuje spać - Izzy , wymyślę coś i nas wyciągnę . 
Obróciłam się i natychmiast usnęłam . Śniło mi się że zostałam przeniesiona do jakiegoś pomieszczenia . Zaczęto mnie torturować , ale nic na to nie poradziłam po tym zanieśli mnie do lochu i się obudziłam . Dyszałam ciężko nie potrafiąc przestać . Czułam ból nie do zniesienia , i zawyłam bardzo mocno i głośno . 
- Valixy ! valixy ! - otworzyłam oczy - Nic ci nie jest ?
Dopiero teraz ujrzałam że pode mną jest kałuża krwi . Byłam cała czerwona i miałam groźne rany . Trzęsłam się . 
- Nie patrz na mnie- wstałam, ale się wywaliłam więc się tylko oparłam . Spróbowałam rozłożyć skrzydła , ale okazało się że są brutalnie odcięte .Oparłam się o kulistą ścianę i schowałam pysk w sierść . Płakałam . To był pierwszy tak długi płacz którego się wstydziłam nawet przed szczeniakiem .Otarłam oczy i okazało się że szczeniak jest przytulony do mnie i również płacze . Strasznie mnie to zdziwiło , ale po chwili sobie coś przypomniałam . Przecież gdy szczeniaki stracą najbliższych szukają pocieszenia u innych . Więc jakby dałam jej taką " gwarancje bezpieczeństwa " i ją objęłam . Czułam jej małe szybko uderzające , serduszko . - Spokojnie , wszystko będzie dobrze . 
Wstałam i myślałam . Chciałam znowu przypomnieć sobie wszystkich . Nawet Devil'a . Przecież i on był w moim życiu kimś , który zmienił historię . 
-Valixy ?- odwróciłam głowę - Możesz się we mną pobawić ?
Nie wiadomo skąd wyciagnęła sznurek i zaczęłyśmy się bawić . Potem zaczęłyśmy rozmawiać . Trzeba było rozmawiać , by nie poczuć się samotnym i dać wiarę innym . 
W nocy otworzyłam oczy i mocno myślałam .*Samica nie wytrzyma za długo bez jedzenia . Z resztą , ja też * Nagle wpadłam na niezwykły pomysł . 
- Izzy !- szepnęłam - Musimy iść . 
- Gdzie ? Z tego miejsca nie ma wyjścia .
- Mylisz się , chodź musimy szukać . 
- Czego ?- za zdziwieniem waderka - Przecież tu nic praktycznie nie ma . 
- Szukaj skór wilków bydląt , tygrysów i takich takich tam . Podnieś je do góry i zobacz czy miejsce zostało naruszone niedawno . 
Szukałyśmy dobre pół - godziny . 
- Jest ! - zawołała, a ja szybko podbiegłam . 
Pod skórą była odbita łapa i rozgrzebana ziemia . zdawałam sobie sprawę jakie to będzie długie przejście , ale musiałam zaryzykować . 
- Idź spać jeszcze . Wyśpi się . - niezbyt chętnie obok mnie położyła swoje ciało . 
Zaczęłam kopać, chodź nie bardzo bolały mnie łapy i wszystko bez przerwy krwawiłam . 
*** 3 godziny później***
Było już grubo po północy . Izzy spała niespokonije a ja leżałam . Leżałam i mnie bolało wszystko . Zupełnie . Nagle nieoczekiwanie jak i z jakie strony trafił mnie piorun . Myślałam że to koniec , ale usłyszałam mi tak znaną melodię i było mi bardzo ciepło , nic nie bolało ... Myślałam że umieram , ale nie to było tylko chwilowe uczucie . Po prostu dzięki piorunowi stałam się silniejsza ! Przeszłam przemianę !
Epic tribal glowing wolf Points Auction by TaraviAdopts
Dostałam takiego kopa , że pokonałam zaklęcia przeciw mocom i zrobiłam ogromna dziurę . 
- Izzi !- złapała mnie i mocno trzymała na grzbiecie . 
Z niespotykaną wcześniej siłą pobiegłam wyczuwałam sygnał gdzie jest wataha ... Zdawałam się na intuicję ... 
- Tato !- w tej chwili się zatrzymałam, bo przed moimi oczyma stanął ogromnych rozmiarów biały samiec . Wesoło się uśmiechnął i przytulił córkę .
No może tamten wątek omińmy . Były pożegnania i wyjaśnienia .... Więc dalej biegłam aż w końcu dotarłam do lasu . Maksymalnie był 3 nad ranem Wtedy budziły się wyższe stanowiska .. 
Nagle ujrzałam Breg'a , Gustawa i Pattona . Miałam już biegnąć , ale zdałam sobie sprawę że inaczej wyglądam i nadal bardzo mocno świecę . gdybym podbiegła uznali by to za atak . 

< Breg ? Gustaw ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!