poniedziałek, 17 marca 2014

Od Breg'a - C.D. opowiadania Valixy ''Jak wróciłam do watahy i ból''

   Patton stanął nagle i wbił wzrok w drzewa, znajdujące się przed nami.
 - Ktoś tam jest. - Powiedział, mrużąc oczy.
 - Co? Chyba się przesłyszałeś. - Rzekłem. Moje przypuszczenia zostały rozwiane przez Gustawa, który również się zatrzymał.
 - Nie. - Mówił. - Ktoś tam jest.
   Zauważyłem między drzewami coś błyszczącego. Alfa sprawił, że staliśmy się niewidzialni i powoli podeszliśmy do świecącej w cieniu drzew postaci. Kiedy znaleźliśmy się bliżej, okazało się, że to jakaś wadera, czarna, a ze znaków na jej sierści bił oślepiający, magiczny blask. Kiedy już staliśmy się widzialni nas widziała, zawahała się.
 - Witajcie. - Powiedziała w końcu. Ten głos...! Skądś go znam! To... nie, to niemożliwe! Zdawało mi się, że to była... Tak! To była moja najukochańsza, zaginiona partnerka, Valixy!
 - V... Valixy? - Jąkałem się.
 - Tak. - Odszepnęła.
 - Wszystko od początku poproszę. - Powiedział Gustaw, siadając na ziemi. Ja, Valixy i Patton uczyniliśmy to samo. Moja partnerka opowiedziała nam całą historię.
 - To straszne, co mówisz. - Powiedział beta, nie umiejąc znaleźć innych słów.
 - A ja ciebie nie obroniłem przed tym piekłem! - Użalałem się nad losem Valixy, mocno ją do siebie przytulając.
 - To nie twoja wina. - Odpowiedziała.

< Valixy, w szkole to pisałam XD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!