Dużo myślałem. Przede wszystkim o Hunter. Jest taka piękna, kiedy poluje i tak niesamowicie kieruje polowaniami. Zrezygnowałem z posady nauczyciela muzyki, bo uznałem, że to po prostu nie dla mnie. Zamiast tego zająłem się atakiem. Nasza przewodniczka uważnie mnie obserwowała, na każdym polowaniu. Pewnego razu, kiedy upolowaliśmy łosia, część wilków w okrzykach triumfu zaniosła go do kucharza Noego, natomiast ja i Hunter nie braliśmy w tym udziału.
- Hunter? - Zagadnąłem, kiedy szliśmy wolno do jaskiń.
- Tak? - Zapytała, uważnie mi się przyglądając.
- Czy moglibyśmy dzisiaj... gdzieś wyskoczyć?
- Masz na myśli randkę?
- Nazywaj to jak chcesz. - Na mój pysk wkradł się czerwony rumieniec.
- A kiedy?
- Dziś, wieczorem. Będę czekać o osiemnastej. Co ty na to?
- Hmm...
- No? - Ponagliłem.
- ...
< Hunter, zgadzasz się? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!