Po urządzeniu jaskini, wyszedłem na zewnątrz.
- Uff... Mam dość jaskiń jak na jeden dzień. - Westchnąłem. Hunter była tuż obok mnie. Nawet nie wiedziałem, kiedy wyszła...
- Ja też. Chodźmy gdzieś ochłonąć. - Rzekła.
- Piknik pod gwiazdami? - Zaproponowałem.
- Oczywiście. - Uśmiechnęła się. Weszliśmy do jaskini, spakowaliśmy potrzebne rzeczy i ruszyliśmy w drogę. Uszliśmy zaledwie kilkadziesiąt metrów, kiedy zawołałem donośnie:
- Tutaj!
- Nie idziemy w głąb terenów? - Spytała Hunter, kładąc koszyk.
- Po co? Tutaj jest fajnie.
- Dobra, zgoda. - Rzekła i rozłożyła koc. Położyliśmy się na nim obok siebie.
- Patrz, ten gwiazdozbiór przypomina mi ciebie na ostatnim polowaniu. - Zaśmiałem się.
- Eee... Na ciebie, czy na jedzenie? - Zapytała ze śmiechem.
- Na to drugie. - Odparłem. Zapadła chwila ciszy. - Hunter?
- Tak?
- Kocham cię. - Szepnąłem, a ona wtuliła się w moją sierść. I tak właśnie zasnęliśmy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!