Uśmiechnąłem się.
- To zapowiada się bardzo długi żywot tej rany. - Powiedziałem.
- Myślisz, że tyle czasu utrzymam się przy życiu?
- No jasne, że tak. Jesteś przecież Lucy!
- Może masz rację... - Westchnęła.
- Zmieńmy temat. - Zaproponowałem.
- Zgoda. Na jaki? - Zapytała.
- Może... Jakiś wilk wpadł ci już w oko.
- Maybe, maybe. A tobie?
- To samo. Kto to?
- Mógłbym cię spytać o to samo.
- Dobra, skończmy tą zabawę w kotka i myszkę! Podoba mi się Lakota. A tobie?
- Hekate. Masz jakichś rywali?
- Póki co nie? No a jak z tobą?
- Rosco też się w niej buja...
- Ten szczeniak? Canyon, no to masz ją jak w banku! - Zakrzyknęła Lucy.
- Dzięki. Miło, że tak uważasz. Rozmawiałaś już z naszymi starymi znajomymi?
- Niezbyt... A ty i Hekate?
- Coś jest... - Westchnąłem. Po krótkiej wymianie zdań, nadszedł czas porzegnania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!