-Whitney.-upomniała mnie jakaś wilczyca. Powróciłam do świata realnego. Uniosłam łeb do góry. Wciągnęłam powietrze przez nos do płuc. Wyczułam zapach jelenia.
-Jest na północy.-powiedziałam. Wilczyca poprowadziła wilki zgodnie z moimi wskazówkami.
***
Stałam przed młodym wilkiem. Pokazywałam mu jak należy walczyć. -Najpierw tak, a potem tak.-wytłumaczyłam. Wilk pokiwał głową ze zrozumieniem. Odetchnęłam z ulgą. Na szczęście miałam pojętnego ucznia.
Wkrótce zobaczyłam Etan'a. Stał przy drzewie. Ćwiczył ruchy. Uśmiechnęłam się do siebie.
-Hej.-powiedziałam.
-Cześć.-odpowiedział. -Co tam, córeczko?-spytał z sarkazmem.
-Etan, mówiłam nie nazywaj mnie tak.
-Och, nie znasz się na żartach?
-Nie mam ochoty na twoje żarciki!-prychnęłam. Etan spojrzał na mnie zdziwiony.
-A tobie to co?
-Jestem zmęczona. Najpierw biorę udział w polowaniu , a potem w trenowaniu. Własny uczeń zwrócił mi uwagę i pokazał właściwy ruch.-jęknęłam zrezygnowana. Etan położył mi łapę na ramieniu. Uśmiechnął się.
-Nie martw się, podszkolę cię trochę.
Spojrzałam na Etan'a oczyma pełnymi nadziei.
-Serio? Zrobisz to dla mnie?-pisnęłam podekscytowana. Zaraz spłonęłam rumieńcem. Zachowałam się jak dziecko...
-Jasne, że ci pomogę.-powiedział spokojnie.
Uśmiechnęłam się. Etan wymierzył mi cios. Zatrzymał łapę tuż przed moim pyskiem.
-To najpierw poćwiczymy twoją koordynację, jesteś szybka i zwinna, musisz umieć to wykorzystać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!