niedziela, 20 kwietnia 2014

Od Etan'a - Przeszłość..., część czwarta (Quest #4)

Biegłem lasem. Ucieszony, że moje nowe życie, zacznie się tutaj.
Zobaczyłem sarnę. Dawno nic nie miałem w pysku. Oblizałem się z apetytem.
Zacząłem podkradać się do sarny, która była coraz bliżej.
Sarna powęszyła. Uniosła uszy do góry, w oczach widziałem jej strach. 
Nagle zza jej pleców, wyłoniła się młoda sarenka. Córka sarny. Zatrzymałem się. Czułem silny głód.
Zrezygnowałem, nie byłem bezwzględnym zabójcom. Ta sarna była matką, a ja nie osierocę młodego zwierzęcia. 
Patrzyłem na młodą sarenkę. Stało to się w ułamku sekundy. Łeb młodej sarny eksplodował. Trysnęła z jego krew.
Kolejny huk. Padła matka sarenki. Z postrzelonego boku tryskała czerwona ciecz. Instynkt oszalał.
Zacząłem warczeć. Przez nozdrza do płuc, wlatywała mi woń krwi i ludzi. Słyszałem szczekanie psa.
Ruszyłem przed siebie. Ciśnienie krwi mi podskoczyło. Mięśnie pracowały ciężko.
Za sobą usłyszałem strzały. Z boku skoczył na mnie pies. Warczał. Głupie zwierze!
Jednym kłapnięciem pyska, rozerwałem psu gardło. Z wilkiem nie miał czas. Pies osunął się na ziemię. Charczał.
Usłyszałem głos mężczyzny.
-Back... Piesku!-krzyczał do psa. Zatrzymałem się. Obejrzałem za siebie. 
Myśliwy klęczał na psem. Pies patrzył na niego, jakby przepraszał. Mężczyźnie popłynęły z oczu łzy. Płakał na zwierzęciem.
Mężczyzna wstał. Wycelował w psa. Chciał mu ukrócić męki. W głuchej ciszy lasu, rozległ się huk wystrzału.
Oprzytomniałem. Ruszyłem przed siebie. Ludzie... oni może nie byli tacy źli... Nie! Oni byli źli. Zabił przecież te sarny, ale ja też chciałem jedną z nich zagryźć dla pożywienia...
Sam nie wiedziałem, co mam o tym myśleć. Wiedziałem coś na 100 %. Niektóre wilki, które mordowały dla przyjemności. Niczym nie różniły się od ludzi...
Zatrzymałem się. Dyszałem ciężko. Nie wiedziałem, ile już tak biegłem, ale był to spory dystans.
Padłem na suchą trawę. Myślałem o myśliwym i sarnach. O jego psie.
Przypomniałem sobie o masakrze, która miała miejsce w Pensylwanii. O mojej matce. Myślałem o Silver, mojej przyjaciółce; czy ją jeszcze kiedyś spotkam? Ledwo pamiętałem jej wygląd, ale pamiętałem jej głos. 
Ten głos, właśnie usypiał mnie do snu. Śniłem o moich dobrych czasach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!