poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Od Whitney - Przeszłość..., część druga (Quest #4)

Nie mogłam spać od kilku nocy. Cały czas czuwałam.
-Whitney..-zagadnęła Cecylia. Widocznie już nie tylko ja nie spałam. Zwróciłam łeb w jej stronę.
-Hmm...
-Czy żałujesz, że odeszłaś ze stada?
Czy żałuję? Tak nie mogę tego nazwać... Szaleństwo! To odpowiednie słowo. Westchnęłam.
-Nie, raczej nie, lecz to od początku było szaleństwo. Nie zostawiłambym taty i mamy... no i ciebie.
Cecylia uśmiechnęła się. W jej oczach zaszkliły się łzy. Chociaż była ode mnie młodsza, bardziej pewna siebie, to czasami potrafiła pokazać uczucia. 
-Tylko mi tu nie płacz.-powiedziałam rozbawiona. Położyłam jej łapę na łbie i poczochrałam.
-Ej...-próbowała zaprotestować. 
-No idź spać.-powiedziałam. Cecylia skuliła się w kłębek.
-Dobranoc.-mruknęła.
-Dobranoc...
Jeżeli w ogóle tak to można nazwać...
Udało mi się usnąć. Obudziły mnie promienie słońca. Nie czułam woni banitów! Ale kogoś brakowało...
-Gdzie jest tata?-wykrzyknęła Cecylia. Matka obudziła się.
-Nie wiem...
Spojrzały na mnie.
-Wiesz, gdzie tata?-spytała Cecylia. 
-Nieee...
-Mamo, a ty?
-Nie.-czułam, że kłamała.
-Mamo, gdzie tata?!
Milczała. Podeszłam bliżej.
-Mamo?-spytałam delikatnie.
-Poszedł.... Poszedł ich załatwić...-powiedziała mama. Serce mi stanęło. Mój wilczy instynkt, opanował strach.
-Co? Czemu go nie powstrzymałaś?!-krzyczałam.
-A myślisz, że co robiłam?!
Cecylia podeszła do mnie. Warknęła. 
-Uspokój się, Whitney.
-Nie...-łzy zaczęły mi spływać po twarzy. Spojrzałam na mamę. Płakałyśmy obie. Przyłączyła się Cecylia.
W jednej chwili przypomniałam sobie, co obiecałam ojcu. Wzięłam się w garść.
-Idziemy dalej.-powiedziałam.
-Ale tata...-powiedziała Cecylia. Rzuciłam jej karzące spojrzenia. Matka była w rozsypce, ja musiałam teraz przewodzić.
-Czy ojciec chciałby, żebyś teraz zginęła?-spytałam gorzko. Cecylia opuściła łeb. 
-Oczywiście, że nie.
-Czyli ruszamy dalej. Cecylio, chodź. Mamo...-powiedziałam, a ona tylko spojrzała na mnie i ruszyła przed siebie. Czuła podświadomie, że tata nie wróci. Odwróciłam łeb...
Nie myliłam się... Czułam z oddali jego krew i smród wilczych morderców... Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!