Uśmiechnąłem się do niej.
- Ależ proszę. - Powiedziałem. - A jaki masz żywioł?
- Ogień. Tak, wiem, to mało. Mam tylko ten jeden... - Odparła
- Za to bardzo fajny. - Stwierdziłem. - Ja mam Mrok, Śnieg, Naturę i Magię.
- Wow, aż cztery! Nieźle, odkryjesz jeszcze tylko jeden! - Zawołała.
- Wątpię, że jeszcze jakiś odkryję. Jakie masz moce? No i ile ich masz?
- Mam czternaście, jeszcze jedna została do odkrycia. Więc... Telepatia, podpalanie, super szybkość, kule ognia, rozmawianie z feniksami, rozmawianie ze zmarłymi, wskrzeszanie, zmienianie rzeczy w ogień lub popiół, odradzanie się, zamiana w feniksa, odporność na ogień, możliwość rozniecenia ognia na skrzydłach lub ogonie, całkowita kontrola tego żywiołu. A twoje?
- Ha! Ty jesteś lepsza. Ja mam tylko trzynaście mocy. Rozmawianie z opiekunami żywiołów, wskrzeszanie wilka, rozmawianie ze zmarłymi, odrodzenie, zmiennokształtność, przywoływanie kruków, rozmawianie ze zwierzętami, zamrażanie dotykiem lub wzrokiem, telepatia, hipnoza, leczenie ran dotykiem, wywoływanie śnieżycy.
- Ty masz więcej żywiołów, a ja mocy. - Zauważyła.
- Tak. Idealnie do siebie pasujemy pod tym względem, czyż nie? - Spytałem.
< Phoenix? Maybe, maybe... Wszystko możliwe. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!