sobota, 12 kwietnia 2014

Od Whitney - Jak tu dotarłam

Pół przytomna szłam przed siebie. W kącikach oczu czułam piękące łzy. Łapy odmawiały mi posłuszeństwa. Cała drżałam. Przed oczami zaczęły pojawiać mi się mroczki. Ostatnią rzeczą jaką widziałam, był widok mnie osuwającej się na ziemię. Teraz umrę, jak moi rodzice i siostra, pomyślałam.
Obudziłam się w dużej jaskini. Nad sobą zobaczyłam wilczycę o wiśniowym futrze. Patrzyła na mnie oczmi pełnymi współczucia, miłości i troski. Uśmiechnęła się.
-Jak się czujesz?-spytała. Zamrugałam kilka razy oczami, aby przyzwyczaiły się do pół ciemności.
-Dobrze.-powiedziałam. Próbowałam wstać. Zachwiałam się, ale udało mi się ustać.-Gdzie jestem?
-W jaskini.
-Dobrze, ale jak się tu znalazłam?
-Maddy cię uratowała i przyniosła do nas.
W kącie stała wilczyca z pięknymi skrzydłami. Zaparło mi wdech w piersi. Nigdy nie widziałam takiej wilczycy. Biła od niej wewnętrzna siła.
-Cześć...-zaczęła.
-Hej.-powiedziałam.-Dzięki za uratowanie...
-Nie ma sprawy, ale podziękuj też mojej mamie, ona cię uleczyła.
-Dziękuje... hmm, proszę pani.-powiedziałam z wahaniem. Wadera zaśmiała się, a Maddy uśmiechnęła się. Poczułam się zawstydzona.
-Mów do mnie, Ginewra. A można wiedzieć jak masz na imię?
-Ach, tak. Whitney.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!