Moimi jedynymi znajomymi byli Gustaw, Patton, Ginewra, Makka, George, Fury, Lee, Vendy i Valixy. Bardzo chciałam poznać jakąś młodą duszę, która rozświetliłaby mi życie po stracie partnera i kilku pociech. Kiedy szłam przez Las Czarnego Rumaka, myślałam o wszystkich szczęśliwych parach i wszystkich wspaniałych, długich i nieskażonych przyjaźniach. Przypomniałam sobie Level'a, mojego partnera od kilku lat, który niespodziewanie mnie opuścił. Moje dzieci... Tyle z nich już pochowałam, inne rozbiegły się po świecie... Zostali mi tylko synowie, Lee i Fury, którzy też mało do mnie zaglądali. Przypomniałam sobie Chinę, moją pierwszą przyjaciółkę w tej watasze. Była tutaj bardzo krótko, a kota, który już dawno nie żyje, nazwałam jej imieniem. Kiedy tak szłam, spotkałam też Forest'a.
- Witaj. - Powiedziałam.
- Dzień dobry. - Odparł.
- I co tam u ciebie?
- Nic ciekawego...
Po krótkiej rozmowie na temat pogody i naszych planów, stwierdziłam, że jest bardzo podobny do mojego dawnego przyjaciela, Henry'ego.
- Myślałeś już jakie chcesz mieć stanowisko? - Spytałam.
- Nie. A co byś sugerowała?
- Skąd mam wiedzieć? A podoba ci się już jakaś wadera?
- Chcę zostać bez zobowiązań do końca życia.
- Wiesz co? Chyba zrobię to samo, co ty...
< Forest? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!