sobota, 5 kwietnia 2014

od Rusty'ego - Dawno się nie widzieliśmy!

   Szedłem brzegiem morza, patrząc na piękną Plażę Dnia i Nocy. Było to miejsce neutralne, gdzie noc i dzień trwały wiecznie. Patrząc nie tam gdzie trzeba, wpadłem na Jez. 
 - Cześć. - Powiedziałem.
 - O, Rusty! Hej! - Odparła.
 - Dawno się nie widzieliśmy, nie? - Spytałem z uśmiechem.
 - No, trochę czasu minęło. A atak na ludzi dalej stoi w miejscu...
 - Wiem. Dopracowujemy plan. - Wyjaśniłem.
 - A jaki ty masz w tym udział?
 - Doradzam. Doświadczenie wiele mnie nauczyło.
 - Hmm... A jakie są twoje doświadczenia?
 - Może kiedyś ci powiem.
Zapadła chwila długiej ciszy, a Jez szła obok mnie bardzo zamyślona. 
 - O czym tak rozmyślasz? - Spytałem.
 - Heh... O wszystkim i o niczym.
 - Mi możesz powiedzieć.
 - Wspominam swoją pierwszą miłość w tej watasze... - Odparła ciężko.
 - Jak miał na imię? - Pytałem zaciekawiony.
 - Zero BlackFire. Często chodził w towarzystwie wader... Odnosiłam wrażenie, że lubił mnie najbardziej. Jednak potem odszedł bez pożegnania...
 - Nie był ciebie wart. - Szepnąłem, patrząc jej w oczy. 
 - A co we mnie takiego szczególnego?
 - Lubię twój sposób patrzenia na świat i charakter. Jesteś miła, wojownicza, mądra, odważna i... piękna. Jesteś po prostu sobą.

< Jez? Sorki, że nie dokończył twojego starego opowiadania, ale je przeoczyłam... >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!