piątek, 18 kwietnia 2014

Od Rebecki - Jak dotarłam do watahy

Był mroźny poranek. Trawa była pokryta gęstym szronem. Wokół było względnie cicho i pusto. Pozostając jednak czujna, mimo panującego spokoju podeszłam do rzeki. Ugasiwszy pragnienie. Zanurzyłam przednie łapy w wodzie. Skrzywiłam się z zimna, gdyż woda była lodowata. Jednak po chwili cała weszłam do wody. Zanurkowałam w nadziei na złowienie jakiegoś śniadania. Niestety, nie wypatrzyłam w rzece ani jednej ryby. Nie wiem czemu, ale w wodzie zawsze czułam się bezpieczniej niż na powierzchni. Płynęłam pod prąd, póki nie napotkałam na wodospad. Wtedy wynurzyłam głowę i rozejrzałam się. Już miałam wyjść z rzeki, kiedy nagle, obracając głowę, zobaczyłam jakiegoś obcego wilka.
- Tutaj prawie żadne ryby nie pływają. - powiedział obojętnie. - Mogę cię zaprowadzić w miejsce gdzie na pewno coś znajdziesz.
- Nie dzięki. - odpowiedziałam. - Poradzę sobie.
Wyszłam na drugi brzeg, otrzepałam się z wody i ruszyłam przed siebie. Nie zaszłam daleko.
- Czego ty tu szukasz? - zapytałam z irytacją wilka, który podążał moim śladem.
- Właściwie... to mógłbym zapytać cię o to samo. - odpowiedział spokojnie.
- Hm? - zrobiłam zdziwioną minę.
- Znajdujesz się na terenach Watahy Krwawego Wzgórza. A tak w ogóle, to jestem Bandit.

<Bandit?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!