piątek, 18 kwietnia 2014

Od Lauren - C.D. opowiadania Yuki ''Szukanie przyjaciół''

Spojrzałam na nią, zastanawiając się jak odpowiedzieć. 
- To dość długa i zawiła historia.. - zaczęłam patrząc na swoje łapy.
- Mam czas. - powiedziała i uśmiechnęła się. - Jeśli chcesz oczywiście..
- Nie, okej. Jasne. Poczekaj chwilkę, nie wiem od czego zacząć.
Wilczyca tylko spojrzała na mnie, usiadła i uśmiechnęła się zachęcająco.
Westchnęłam, i zaczęłam swoją opowieść.
- Zapewne wiesz, że ja i moja siostra oraz kilka innych wilków pochodzimy z Alaski. Od pokoleń. Było kilka pożarów, nie mam pojęcia jak do nich doszło, ale na pewno nie przez przypadek. Przecież śnieg się nie pali, prawda ? Pewnego razu doszło do porwania.. Mojej siostry, ona zawsze się w coś wpakuje. Była przez chwilę sama, ponieważ ja byłam z moim najlepszym przyjacielem, Patch'em.Jeśli można go tak nazwać..
Zakochaliśmy się w sobie. Właściwie to on pierwszy, ja poczułam do niego coś więcej po pół roku.Zakochałam się w jego charakterze.. - teraz już szeptałam, a łzy ciekły mi po policzkach. - Przez cztery miesiące było dobrze, wręcz świetnie. Wyglądaliśmy na parę, zachowywaliśmy się jak para, czuliśmy się jak para. Byliśmy zakochani. Ale zaczęły się dziwne rzeczy. Pojawił się dystans między nami, chłód. Czułam od niego obojętność. To bolało. Widziałam go z innymi, nie tylko chłopakami. Raz wyszliśmy się przejść z koleżanką, a oni szli przytuleni kawałek ode mnie. Podobno wyżalał się jej. Zapewniał mnie, że jestem niezastąpiona. Że mnie kocha. Na dzień przed kłótnią wyznał mi że mnie kocha. W dniu kłótni ? Powiedział, że mam go sobie odpuścić. Że nic z tego nie będzie, i by nie było. Powiedział cześć i odszedł. Po prostu odszedł. Nie mogłam przestać płakać. Nagle przypomniałam sobie o Merkury, wytarłam zamarznięte kropelki spod oczu, i pobiegłam jej szukać. Dalszą część historii znasz. - powiedziałam patrząc w ziemie. 
- Jej.. - usłyszałam i poczułam że mnie przytula. Po policzkach znowu pociekły mi łzy..


< Yuka ? Opisałam to, co naprawdę się zdarzyło :) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!