Ćwiczyłem skradanie się, na wszelki wypadek, gdy już znajdę się w wiosce ludzi, w tym szumie i zamieszaniu. Miejscu pełnym grozy... Nagle zauważyłem kota. Raczej ich tu nie widujemy, więc ten przykuł moją uwagę. Szmerałem w krzakach, aby zwrócić uwagę czarnej kocicy. W końcu się udało. Zeszła z drzewa, na którym siedziała i wtedy wyskoczyłem.
- Proszę, proszę... Koty nie powinny tu wchodzić. Inaczej je zjem. - Zaśmiałem się.
- Nie boję się ciebie. - Syknęła.
- Co ty tu robisz? - Spytałem, okrążając kotkę.
- Nic co powinno cię interesować.
- Odważna jesteś... A przy tym taka mała. Uważaj, co mówisz.
W tej chwili kocica zamieniła się w wilka.
- Czyli mamy demona w ciele anioła. - Szepnąłem. - Czego pani tutaj szuka?
- To nie twoja sprawa.
- Chyba właśnie moja, skoro jesteś na nie swoim terenie. Mniejsza o to. Jak cię zwą?
- Kitty.
- Ach, dość specyficzne imię. Ale ma jakiś sens.
- A ty? Bądź łaskaw się przedstawić.
- Ja jestem Patton. Wiesz, umiesz się tak cicho zakradać, jesteś zwinna i masz ciemną sierść. Chcesz pracować jako szpieg?
- Hmm... Gdzie?
- W Watasze Krwawego Wzgórza.
< Kitty? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!