Westchnąłem i spojrzałem na niego.
- Jeszcze nieraz będziesz potrzebny. - Zapewniłem.
- Ale ja chciałbym już teraz! - Odpowiedział Hazael.
- Jesteś niecierpliwy pod tym względem. - Uśmiechnąłem się.
- Wiem. - Odparł, również błyszcząc kłami w moją stronę.
- A tak na poważnie, to nigdy nic nie wiadomo, wiesz?
- Nie rozumiem.
- Ludzie mimo wszelkich pozorów są bardzo sprytni.
- A jak to się ma do mojego udziału w walce?
- Już tłumaczę. Otóż kilkoro z nich może się tu dostać. Nie wiemy co szykują.
- I wtedy co?
- Będziesz miał swój udział. - Uśmiechnąłem się.
- Wątpię, że ludzie się przedostaną. Przecież całego terenu pilnują strażnicy!
- Tak, ale oni mają strzelby, więc zawsze mogą ich powstrzymać.
- Jeśli ktoś ma zginąć, wolę nawet nie marzyć o udziale. - Skapitulował Hazael.
< Hazael? Sorki, że musiałeś czekać. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!