poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Od Patton'a - Adorator?

   Nasza jaskinia była położona niedaleko jaskiń naszych dzieci, w tym Verdany. Ja i Makka siedzieliśmy akurat na ''dachu'' naszej jaskini, wpatrzeni w piękny księżyc. Mieliśmy zacząć wyć, kiedy nagle usłyszałem kroki. Po chwili ich ujrzałem. Od razu rzuciła mi się w oczy fioletowa postać Verdany. Wraz z nią szedł Darknees.
 - Pst. - Szepnąłem do Makki.
 - Co się dzieje? - Zapytała.
 - Patrzy tam. - Rzekłem i wskazałem ich łapą.
 - O czym rozmawiają?
 - Nie wiem.
 - Zostawmy to. - Powiedziała moja partnerka, znów patrząc na księżyc.
 - To chyba nie jest jej chłopak, nie? - Pytałem.
 - A nawet jeśli, to co? 
 - Bo widzisz, ona jest jeszcze taka młoda! - Jęknąłem cicho.
 - To samo mówiła twoja matka, kiedy widziała nasze dzieci. - Uśmiechnęła się. - Poza tym, nie wygląda mi to na związek. To przyjaźń, Patton. 
   Darknees zniknął w mroku lasu, a Verdana z pewnością ułożyła się już do snu.
 - Może masz rację... - Szepnąłem.
 - No pewnie, że mam. - Uśmiechnęła się.
W końcu pozbyłem się wszelkich nurtujących mnie pytań i skupiłem się na wyciu do księżyca z moją partnerką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!