Był dzień - niestety...
Szedłem sobie tam, gdzie wskazały mi świetliki
Ale niestety one musiały sobie odlecieć...
Nagle zobaczyłem szczeniaka.
Był czarny z niebieskimi znakami na ciele.
Chciałem do niego podejść, ale gdy zobaczył że się zbliżam, zaczął uciekać.
No to pobiegłem za nim.
Dobiegał z jakiegoś wzgórza, gdzie był kamień.
Przeskoczył go, a ja nie - to przez mój wzrok.
Zamiast jednego szczeniaka widziałem dwa, a zamiast jednego kamienia widziałem dwa. I się przewróciłem.
Zacząłem się turlać, a gdy przestałem, zobaczyłem piękną waderę.
< Kya co dalej ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!