sobota, 5 kwietnia 2014

Od Maddy - Odwiedziny wcielonego zła

   Kiedy byłam jeszcze młoda, ojciec opowiadał mi o swoich dziejach z młodości. Walczył niegdyś z pewnym stadem, które liczyło kilka wilków. Były o wiele silniejsze od niego - Luxier, North i Kevin byli najgorsi. Rodzina alf... 
   Szłam sobie ścieżką, prowadzącą w kierunku mojej jaskini. Zapadł już zmierzch, rozgadane wróble pochowały się i zastąpiły je zrzędliwe sowy. Nagle jakiś wilk wyszedł mi naprzeciw. Był czarny i wyglądał na basiora.
 - Witaj... młoda alfo. - Przemówił, a jego głos był mroczny i ochrypły.
 - K...Kevin? - Wzdrygnęłam się.
 - Widzę, że pamiętasz opowieści ojca.
 - Czego chcesz?! - Pytałam w panice.
 - Niczego. Chcę cię tylko ostrzec. Choć w sumie to bardziej ostrzeżenie dla twojego ojca, bo ty pewnie zwiejesz. Zakładamy niedaleko watahę. Od strony wschodniej, minimalnie wysunięci na północ. - Mówiąc to, podchodził coraz bliżej. - No a kiedy już z wami skończymy, zabiję swoich rodziców. Rzecz jasna ciebie oszczędzę. Myślę, że będziesz doskonałą alfą. 
   Potem podszedł i liznął mnie za uchem. Ja w odpowiedzi strzeliłam mu w pysk. On roześmiał się i zaczął odchodzić. Jak śmiał! Jak ja go dorwę...! Grr!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!