Pośmialiśmy się jeszcze chwilę, ale potem trzeba było to z siebie ściągnąć. A dlaczego?
- Eee... Luxio? - Spytałem, kiedy opanowałem śmiech.
- Tak, Lyx? - Zapytał, już poważniejszym tonem.
- Ty jesteś przyzwyczajony do chłodu, nie?
- Można powiedzieć, że tak. A co?
- Bo mi trochę zimno w uszy... - Wyznałem.
- O, już ci pomagam. - Odparł i po chwili lód znikł.
- Dzięki... Zamarzały mi. - Uśmiechnąłem się.
- Eee... Lyx?
- Co?
- A mógłbyś mnie rozmrozić? - Spytał ze śmiechem.
- Ależ oczywiście. - Odparłem i rozmroziłem lód.
- Planujecie z Kairą szczenięta? - Spytałem, kiedy znów byliśmy w drodze donikąd.
- Tak, ale za jakiś czas. A ty i Kiiyuko?
- Nie.
- Dlaczego?
- Jeszcze nie przyszedł czas. - Uśmiechnąłem się lekko.
< Luxio? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!