- Jest wspaniała i nie tylko. - powiedziałam
- Może pogadamy...? Zapoznamy się na nowo? - spytałam
- Jasne. Może o rodzinie? - Zaproponował.
- Ok. - odpowiedziałam
- Najpierw ty. - powiedział Canyon
- Nie ma problemu. - odpowiedziałam.
- Moja matka ma na imię Dominikana, urodziła się na Dominikanie. To taka wyspa na Karaibach. Potem moja mama z Karaibów zawędrowała do Ameryki Północnej, gdzie przyjął ją samiec alfa watahy, w której ty i ja przyszliśmy na świat. Miała chłopaka, z którym potem zaszła w ciążę. Kiedy urodziła, on ją zostawił. Powiedział, że nie ma czasu na szczeniaki. Miałam też brata, ale umarł, bo bizony go zabiły. Przez to ta łapa na której mam bandaż nie może się zagoić, póki nie wyrównam rachunków. - powiedziałam.
- Czyli?
- Póki nie umrę.
< Canyon co dalej ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!