Pogrążony w głębokim śnie, nie spodziewałem się, że za chwilę będę musiał opuścić tę baśniową krainę snów i powrócić do rzeczywistości.
- Humphrey? - Usłyszałem szept i otworzyłem oczy.
- Kate! Czy to wciąż sen? - Spytałem nieprzytomny i pocałowałem ją, a ona odwzajemniła gest.
- Lili przyszła. - Oznajmiła.
- Serio? - Spytałem.
- No, to chyba nie sen.
- A po co przyszła? - Pytałem dalej.
- Pytała, czy planujemy szczeniaki.
- A planujemy?
- Nie wiem.
- To jej tak powiedz. Szczeniaki, to nie moja bajka.
- Moja też nie... - Westchnęła. Kate poszła do Lili i już po chwili znów zostaliśmy sami. Ta samotność była uciążliwa.
- A może jeden? - Uśmiechnąłem się, a Kate westchnęła, pocałowała mnie i wybiegła za Lili, by jej powiedzieć, że się zastanawiamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!