To było wręcz niesłychane! Obudziłem się dużo wcześniej od Alestrii, choć przeważnie wstawaliśmy w miarę równo. Szybko pobiegłem coś upolować. Podróż na małą polankę, gdzie roiło się od jeleni, walczących ze sobą, zajęła mi jakąś godzinę. Niedługo po tym napotkałem dużą sztukę. Zakradłem się dostatecznie blisko, naprężyłem mięśnie i skoczyłem, przewracając zwierzę. Chciałem, aby zginęło szybko, więc po prostu zacisnąłem szczęki na jego tętnicy i ją rozszarpałem. Wziąłem zdobycz na grzbiet i zaniosłem do jaskini.
- Angeal. - Powiedziała na przywitanie Alestria. Pocałowałem ją lekko w policzek, a ta odebrała mi zdobycz i zaniosła do jaskini.
- Zjemy na surowo, czy mam iść do Noego? - Spytałem, kiedy byliśmy już w jaskini.
- Hmm... Po co się trudzić? Zjemy tak. - Odparła.
Potem wyszedłem się przewietrzyć. Ale już u progu zauważyłem Roshan'a.
- *Pewnie Ginewra kazała mu się spytać, czy planujemy szczeniaki* - Pomyślałem.
- Roshan, witaj! - Powiedziałem.
- Cześć, Angeal... Mam sprawę.
- Alestria, ktoś do ciebie. - Rzekłem, szukając wyjścia z sytuacji.
< Alestria? Roshan? Któreś z was? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!