Wyszłam na krótki spacer po granicach. Lubię, kiedy jest cicho, spokojnie i tak beztrosko. Słońce chyliło się ku zachodowi, a wędrowne sokoły pikowały, by następnie wylądować i wrócić ze zdobyczą do gniazda. Usłyszałam, że ktoś biegnie. Pędził przez las, w moim kierunku. Po krótkiej wymianie zdań, przedstawiłam się:
- Jestem Hekate.
- A ja Canyon. - Odpowiedział wilk.
- Masz jakąś watahę, czy może błądzisz bez celu?
- Raczej to drugie. Choć chyba własnie znalazłem cel mej wędrówki. - Rzekł, a mówiąc to spojrzał mi w oczy i mrugnął do mnie. Typowy podryw dla samotnej wadery... Ja, lekko zawstydzona, odwróciłam wzrok i zmieniłam temat.
- Może chcesz dołączyć do Watahy Krwawego Wzgórza? - Spytałam. - Zgaduję, że lubisz kaniony. Mamy aż dwa. Jeden zwie się Kanionem Zaplątania, drugi zaś, zarezerwowany tylko dla alf, bet i wybranych wilków, nazywa się Kanionem Samotnej Gwiazdy. - Powiedziałam.
- Okej! Mogę dołączyć! - Ucieszył się wilk.
- Na pewno ci się spodoba. Nasze tereny są piękne.
- Według mnie, to ty jesteś piękna. - Uśmiechnął się, a ja próbowałam za wszelką cenę pozbyć się rumieńców...
Nie wiedziałem, że Rosco obserwuje to wszystko z ukrycia...
< Rosco, jaka była twoja reakcja? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!