niedziela, 13 kwietnia 2014

Od Missisipi - Jak tu dotarłam

   Otworzyłam oczy i natychmiast wskoczyłam do wody. Była przyjemnie chłodna. Tak zaczynałam każdy dzień. Kiedy wyszłam z wody, dostałam wiadomość od mojej matki, której imię brzmi America.
 - ''Moja droga, prędko do jaskini'' - Usłyszałam jej głos.
 - ''Po co?'' - Zapytałam.
 - ''Już nie pamiętasz? Dziś rozpoczyna się wasza wielka podróż'' - Zawołała.
 - ''Racja. Ale! Mamo, to nie jest jakaś tam wielka podróż. To kilkanaście kilometrów''
 - ''I co z tego? Opuszczacie watahę, to już coś'' - Rzekła i zakończyła rozmowę. Pobiegłam więc do jaskini. Równo ze mną przybiegło moje rodzeństwo.
 - To co? - Spytał Lakota.
 - Idziemy! - Zawyła Palouse i ruszyła za bratem.
 - Ahoj przygodo! - Zawołał Colorado i dołączył do rodzeństwa.
 - Iha! - Zakrzyknęłam i dogoniłam resztę. 
Odwróciliśmy się w tej samej chwili i zawołaliśmy:
 - Do zobaczenia mamo!
 - Żegnajcie! - Krzyczała. - Będę was odwiedzać!
I tak czwórka strażników najważniejszych symboli Ameryki Północnej wyruszyła w zwartym szyku [Lakota, Palouse, Colorado i ja - zamykająca pochód] do swojego nowego domu, Watahy Krwawego Wzgórza.

< Szanowni bracia, a może siostrzyczko... Dokończcie. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!