Otworzyłam oczy i natychmiast wskoczyłam do wody. Była przyjemnie chłodna. Tak zaczynałam każdy dzień. Kiedy wyszłam z wody, dostałam wiadomość od mojej matki, której imię brzmi America.
- ''Moja droga, prędko do jaskini'' - Usłyszałam jej głos.
- ''Po co?'' - Zapytałam.
- ''Już nie pamiętasz? Dziś rozpoczyna się wasza wielka podróż'' - Zawołała.
- ''Racja. Ale! Mamo, to nie jest jakaś tam wielka podróż. To kilkanaście kilometrów''
- ''I co z tego? Opuszczacie watahę, to już coś'' - Rzekła i zakończyła rozmowę. Pobiegłam więc do jaskini. Równo ze mną przybiegło moje rodzeństwo.
- To co? - Spytał Lakota.
- Idziemy! - Zawyła Palouse i ruszyła za bratem.
- Ahoj przygodo! - Zawołał Colorado i dołączył do rodzeństwa.
- Iha! - Zakrzyknęłam i dogoniłam resztę.
Odwróciliśmy się w tej samej chwili i zawołaliśmy:
- Do zobaczenia mamo!
- Żegnajcie! - Krzyczała. - Będę was odwiedzać!
I tak czwórka strażników najważniejszych symboli Ameryki Północnej wyruszyła w zwartym szyku [Lakota, Palouse, Colorado i ja - zamykająca pochód] do swojego nowego domu, Watahy Krwawego Wzgórza.
< Szanowni bracia, a może siostrzyczko... Dokończcie. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!