poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Od Haunted - Jak dołączyłam do watahy?

Biegnąc przez ogromny las potknęłam się o wystający z ziemi korzeń drzewa. Z hukiem poleciałam na wysoki pień. W oddali usłyszałam znajome mi, niebezpieczne wycie wilków. Momentalnie zerwałam się na równe łapy i pobiegłam ile tchu dalej, dwa razy szybciej niż wcześniej. Miałam małe szanse na ucieczkę, biorąc pod uwagę dziesiątki wilków tropiących mnie i oczekujących mojej śmierci. Przez głowę przeszedł mi jeden, jedyny pomysł na przetrwanie. Biorąc rozbieg i pomagając sobie pazurami wspięłam się na wysokie drzewo o rozłożystej koronie. Wskoczyłam na grubą gałąź i starając się jak najbardziej schować w liściach czekałam, aż mordercy, tropiciele i inni zmylą trop. Poszczęściło mi się, bo po jakimś czasie zaczął padać bardzo obfity deszcz. ''To na pewno ich zmyli'' pomyślałam. Z góry obserwowałam każdy krzak. Wycie powoli ustawało, aż w końcu wszystko ucichło i słychać było tylko szum deszczu. Jeszcze raz dokładnie rozejrzałam się po terenie i upewniając się, że jest bezpiecznie zeskoczyłam z sześciometrowego drzewa. Po całej tej ucieczce zgłodniałam, jednak nie sądzę, że teraz znajdę jakieś pożywienie. Ruszyłam w stronę jakiegoś tropikalnego lasu. Nie wiedziałam gdzie dokładnie się znajduję. Położyłam się pod dużym liściem jakiegoś krzewu i czekałam na koniec deszczu. W pewnym momencie usłyszałam za sobą jakiś szelest. Obróciłam głowę w tamtą stronę, ale nic nie zobaczyłam. Niespodziewanie przede mną pojawił się dosyć wysoki basior. Przyjrzałam mu się uważnie i stwierdziłam, że nie należy do mojej byłej watahy.
- Kto ty? - spytałam trochę chamsko.
Jakoś tak mi wyszło.
- To raczej ja powinienem był spytać o to ciebie - zaczął - Jestem alfą Watahy Krwawego Wzgórza i chciałbym dowiedzieć się co tu robisz.
- Uciekałam od wilków z byłej watahy. Wybacz, nie wiedziałam, że ten teren należy do ciebie - odparłam wstając . Po chwili namysłu spytałam - Może mogłabym dołączyć do twojej watahy?
Wilk chwilę lustrował mnie wzrokiem i powiedział:
- Witaj w watasze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!