Rozejrzałam się uważnie wokoło i zarejestrowałam trzy wilki. Mamę i tatę... No i jakąś nieznajomą wilczycę.
- Mamo, kto to? - Spytałam.
- O, kochanie, obudziłaś się! - Zawołała.
- Jak widać... - Odpowiedziałam, ziewając.
- To jest Saturna, moja dobra koleżanka.
- Miło mi cię poznać. - Wilczyca przysunęła się do mnie.
- I nawzajem. - Uśmiechnęłam się.
- Jenn, masz dobrze wychowaną córkę. - Pochwaliła.
- Bardzo ci dziękuję. - Odpowiedziała dumnie. - Ale to nie tylko moja zasługa.
- No tak, Kazan też się spisał.
Moje rodzeństwo zaczęło się już powoli kręcić i ziewać, ale wciąż pozostawali w twardym śnie.
< Kazan? A może Lysander? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!