Po tej dość nieudanej rozmowie, rzuciłem kolejne pytanie:
- A jakie masz żywioły?
- Tęczę i energię. Też nic specjalnego...
- Dlaczego? Te żywioły są bardzo rzadkie, szczególnie tęcza.
- Na prawdę? Skąd wiesz?
- Powiedziała mi kiedyś nauczycielka mocy.
- Aha...
- A jakie masz moce? - Zapytałem. - I ile ich masz?
- Mocy mam 10. Telepatia, hipnoza, zmienianie kolorów zwierzętom i roślinom, przywoływanie tęczy, tworzenie kuli energii, regeneracja, wytwarzanie energii elektrostatycznej, możliwość skupienia całej swej energii, pozbawianie innego wilka energii. Są związane z żywiołami.
- W takim razie muszę uważać, żebyś mi nie zmieniła koloru... - Rzekłem, a wadera jak na zawołanie zaczęła chichotać. - Co... co jest? Ech... no bardzo śmieszne.
Moje futro było różowe z fioletowymi pasemkami.
- Sama się o to prosiłaś! - Szepnąłem i zacząłem ją gonić. Ona uciekała, roześmiana.
- Nie złapiesz mnie! - Krzyknęła.
- Heh, to się jeszcze okaże! - Zawołałem i przyspieszyłem w końcu skoczyłem i udało mi się ją złapać, ale zderzyliśmy się i zaczęliśmy koziołkować z jakiegoś wzgórza. Zatrzymaliśmy się, w taki sposób, że ona stała nade mną, a nasze nosy się stykały. Popatrzyłem jej w oczy i uśmiechnąłem się.
- Czekaj... - Szepnęła i zmieniła mój kolor na normalny, wciąż pozostając w dawnej pozycji. - Tak lepiej...
< Margaret? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!