Od początku wiedziałem, że furie Monster będą dla niej stanowiły problem. Spotkałem już wiele wilków z tego typu problemem.
- Spokojnie, to normalne. - Zacząłem.
- Musisz mi jakoś pomóc! - Mówiła.
- Spokojnie. Za jakiś miesiąc, dwa, zagości u nas pewna wataha, gdzie każdy wilk boryka się z taką furią. One cię nauczą, jak się kontrolować.
- Ale to za dwa miesiące! A przez ten czas mam zabijać niewinne wilki?
- Nie. Znam trzy sposoby.
- Dawaj pierwszy.
- Medycy podaliby ci zioła nasenne i przespałabyś atak swojej furii.
- Ale może nie będą na tyle silne, by powstrzymać to. - Westchnęła.
- A zatem mamy jeszcze plan b i c.
- A plan b?
- Szamani postarają się za pomocą swoich czarów ukoić w tobie potwora do takiego stopnia, że nie będziesz czuła żądzy mordu.
- A trzeci?
- Pójdziesz do Kanionu Zaplątania na czas nieobecności Bloody Wolf, a my zasypiemy kamieniami wyjście.
- To trochę brutalne... - Skrzywiła się.
- Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł.
- Mianowicie?
- Wraz z Ginewrą poszukamy jakiegoś miejsca, gdzie będziecie mogli wpadać w swoje furie, ale nic nam nie zrobicie.
- Czemu mówisz to w liczbie mnogiej?
- Mam teraz na myśli przede wszystkim ciebie, ale Marry Ratte i Selake Ratte też są zamieszani w furie. W szczególności ten pierwszy...
< Monster? Luxio, ty milczałeś, może teraz się odezwiesz? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!