Popatrzyłam na Saturnę i uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- ''Proszę...'' - Usłyszałam telepatyczną wiadomość koleżanki i przekręciłam oczami.
- Zabierzemy je ze sobą. - Oznajmiłam.
- Dobrze, ale trzeba je obudzić. - Rzekł Kazan.
- Niekoniecznie. - Odparła Saturna i uniosła szczeniaki siłą woli. Kazan spojrzał na nią rozwartymi oczami. - No co? - Spytała ze śmiechem. Wadery położyła na grzbiecie Kazan'a, natomiast na moim spoczywał Lysander.
- Poczekamy, aż się obudzą. Na razie idźmy powoli. - Szepnęłam.
Wyszliśmy na dwór i zaczęliśmy iść ścieżką.
- To... jak się tu dostałaś? - Spytał Kazan.
- Jenn mi powiedziała, gdzie mam was szukać.
- Zostaniesz w watasze?
- Nie, jestem tylko na trzy dni. - Odpowiedziała Saturna. Ja w ciszy przysłuchiwałam się całej rozmowie.
< Kazan? Spoko, domyśliłam się ;D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!